Próba

Jeżeli można dojść do końca internetu, to ja tam byłam.
Wizyty u lekarzy tylko potwierdzały to, co już wiedziałam.
Nie dawały cienia wątpliwości, nie dawały światełka w tunelu.
Nie dawały nic. Odbierały wszystko.

I nagle bum. Vetregen. Badania eksperymentalne nad lekiem dla ludzi. Przeszczep komórek glejowych. Szansa na zatrzymanie postępu choroby. Jedyna nasza szansa.

Dostaliśmy się do programu. Zaczęliśmy przygotowania do przeszczepu. Badania, leki obniżające naturalną odporność, kolejne badania.
Wizyty. Szczegóły operacji. Strach. Wątpliwości.

Ryzyko olbrzymie. Oprócz standardowego, związanego z niemal sześciogodzinną narkozą i wprowadzeniem cewnika do tętnicy mózgowej, podaniem progenitorów glejowych, dochodziło ryzyko związane z niewielką, ale istniejącą wadą serca Tajki. No i jej wiek. Skończone 10 lat.

Data operacji. Podróż do Olsztyna. Szpital. Przerażenie odbierające możliwość oddychania. Łzy. Pożegnanie, być może na zawsze. Oczekiwanie na telefon. Słowa lekarki: „Brak informacji to dobra informacja. Zadzwonimy za sześć godzin”.

Telefon, dzwoniący po godzinie…

Serce Tajki okazało się za słabe. Tętno spadło poniżej 40 uderzeń na minutę. Oddech zanikał. Odchodziła. Szybka decyzja mądrych i niezwykle zaangażowanych ludzi sprawiła, że wróciłyśmy do domu razem.

Jesteśmy tu i teraz. Cieszymy się każdą chwilą i walczymy każdego dnia o kolejne wspólne dni. Straciliśmy szansę i jednocześnie zyskaliśmy Tajkę. To bardzo dużo.





Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s