Żurawie

Dziś obudziły mnie żurawie.
Były głośne. Wołały. Podążyłam za ich głosem i dotarłam na moje ukochane łąki, które niedługo przejmie we władanie człowiek. Szłam lasem, który przestał istnieć. Po tropach saren odbitych na śladach opon maszyn, które zabrały im dom. Pomalutku znika miejsce, w którym zakochałam się wiele lat temu. Kawałek po kawałku z dźwiękiem pił w tle.
Żurawie krzyczały.
Być może zdziwione tym, co zastały, być może rozmawiały o przyszłości, a może zwyczajnie cieszyły się ciepłym porankiem.
Ja, z zachwytem, zza drzewa, starałam się uchwycić moment. Złapać chwilę. Drżącymi z emocji rękoma.
Sójka, przelatując nad moją głową, zebrała całe słońce w swoje skrzydła, a sarny zaskoczone moją obecnością, oddaliły się w bezpieczne dla nich miejsce. Mam świadomość, jaki gatunek reprezentuję i jaki strach budzę wśród mieszkańców łąk i lasów. Wracając do domu niechcący weszłam do sypialni saren. Wycofałam się cicho, żeby swoim zapachem nie pozbawić ich tego ważnego miejsca. Sarny już dawno nie spały, mój dom dopiero się budził.
Żurawi głos został na łąkach.

2 Comments

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s