Kataklizm o imieniu człowiek

– Jakim byłbym gospodarzem, gdybym nie dbał o swoją uprawę… marchewki też się przerywa. Zgadza się Pani ze mną, prawda? I tak nie tniemy wszystkiego, w tym lesie już większość przekroczyła swój wiek i jest do pozyskania. Teraz to taka kosmetyka, za kilka lat, to dopiero tu się będzie działo. Las trzeba odmładzać. O, widzi Pani ten dąb, on już jest do wycięcia, z niego już nic nie będzie… Tonem pełnym pewności z nutką arogancji przekonuje mnie do swoich racji starszy leśnik, który chwilę wcześniej, w mało przyjemny sposób, zapytał w jakim celu robię zdjęcia.

Patrzę na ów dąb, z którego już nic nie będzie i widzę ogromne drzewo, niemal stuletnie. Drzewo, w którego koronie od wielu lat schronienie znajdują ptaki, owady, wiewiórki i kuny. Drzewo, którego tegoroczne owoce pozwolą przetrwać zimę wielu zwierzętom. Drzewo, którego korzenie łączą się i innymi dębami w okolicy. Peter Wohllenben opisuje historie ściętych drzew, które przez lata utrzymywane są przy życiu przez członków drzewnej rodziny. Czy tak też się stanie i z tym dębem, z którego nic już nie będzie?

Dzwięk pił, huk maszyn, chaos. To rzeczywistość ostatnich tygodni w moim lesie, mojej ostoi, miejscu, gdzie odnajdywałam spokój i harmonię. Traktor z zamontowanym spychaczem z przodu i wielką łapą wjeżdża w młode drzewa. Łamie, odziera je z kory, masakruje. Zbiera pozyskane drewno.
Pozyskiwanie. Interesujące słowo. Uniwersalne i tak niewinnie brzmiące. Drewno się pozyskuje, a nie wycina las. Pozyskuje się dziki, sarny, zające, jelenie, a nie morduje.

Odkąd mój las stał się źródłem dochodu państwa i szansą na załatanie dziury w budżecie, mam duży opór przed wejściem do niego. Rozjeżdżone ścieżki, połamane drzewa, gałęzie, mnóstwo martwych drzew, sarny uciekające w popłochu. Las wygląda, jakby przetoczył się przez niego kataklizm. I tak też się stało. Nawiedził go człowiek.

Gdy byłam dzieckiem, mama czytała mi książkę „Krecik w mieście” autorstwa Zdenka Millera. Pamiętam, co czułam oglądając ilustracje wyciętego lasu i przerażonych zwierząt, które właśnie straciły dom. Wtedy myślałam, że to tylko bajka i człowiek nigdy by czegoś takiego nie zrobił. A już na pewno nie zrobi tego po przeczytaniu tej książki. Dziecięca wiara i naiwność. Mam tę książkę do dziś, czytałam ją też moim dzieciom. One niesety nie miały owej niewiedzy miastowego dziecka. Wychowane przy lesie, w lesie, widzą zmiany jakie w nim zachodzą.

Wchodzę do mojego lasu z aparatem. Ostatni raz robię zdjęcia drzewom, które odwiedzałam niemal każdego dnia przez ostatnich 12 lat. Czuję ich ból, strach, niedowierzanie. Poranione, pocięte, pozyskane. Widzę ich połamane gałęzie, usychające liście. Pytam leśnika, co stanie się z ogromnym bałaganem, który zrobili, co zrobią ze zdewastowanym lasem, po tym jak zabiorą to, po co przyszli. Odpowiada mi, że to biomasa i że za półtora roku nie będzie po niej śladu. Leśnicy w końcu odjadą, dzwięk pił umilknie. Zostawią las z otwartą raną, las wołający bezgłośnie o pomoc.

Mój las już nie wygląda jak moje miejsce na ziemi. Potrzebuje czasu, aby zabliźnić rany. Na tym co zostało po drzewach, wyrosną nowe. Wiem, że sobie poradzi. Oby tylko zdążył przed kolejnym gospodarzem, który będzie chciał o niego zadbać i zebrać swoje plony.

To, że lasy są naszym sprzymierzeńcem w walce ze skutkami zmian klimatycznych wie niemal każdy. Częściowo tak taż tłumaczy się konieczność wycinki lasu. Rzekomo młode drzewa w okresie intensywnego wzrostu absorbują z powietrza więcej CO2 niż stare drzewa. Stąd tak popularne hasło – odmładzanie lasu. Niesety nasze społeczeństwo znane jest z tego, że nie słucha naukowców i nie opiera się na wynikach badań, woli działać w myśl zasady, mój ojciec i dziadek tak robił więc i jak tak robię. Uczeni zbadali ponad siedemset tysięcy drzew na wszystkich kontynentach i doszli do wspólnego wniosku, że to właśnie drzewni starcy są najbardziej efektywni w produkcji tlenu i oczyszczaniu powietrza. Chcąc wykorzystywać lasy jako środek do niwelowania zmian klimatycznych powinniśmy pozwolić lasom na starzenie się. To takie proste. Wystarczy wsłuchać się w rytm natury, stać się częścią ekosystemu, przestać walczyć i niszczyć. Zobaczyć, zrozumieć, zaakceptować.
Brzmi jak bajka. Nawet dla mnie.

Jeżeli czujesz, że las potrzebuje naszej pomocy, podpisz proszę petycję w obronie Lasu Młochowskiego, mojego lasu.
https://lasyiobywatele.pl/petycja-las-mlochowski?fbclid=IwAR3VLPn4ECMqwoVUN2yDkz6GtJYuyqJK5vHdX4eGXzFf2tANZgJ88Cdlg2w

W wolnej chwili polecam lekturę książki „Sekretne życie drzew”, a dla dzieci lub razem z dziećmi „O czym szumią drzewa” Autorstwa wspomnianego wyżej Petera Wollenberga.
A co najważniejsze – idźcie do lasu. Pozwólcie mu poprowadzić się po swoich ścieżkach i pozwólcie sobie poczuć rytm, którego jesteśmy nieodłączną częścią.



2 Comments

  1. Poruszający i dający do myślenia wpis. Jak łatwo przychodzi nam, ludziom, niszczenie tej planety… Jak łatwo sięgać jak po swoje, bez zastanowienia się nad długofalowymi konsekwencjami. Oby las szybko zabliźnił swe rany. Zdjęcia piękne, lecz patrzenie na niektóre z nich aż boli. Żal mi tych drzew.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s