Usnarz

Głęboko w lesie mama, taka jak ja, tuli dziecko.
Śpiewa cicho, odganiając zimno, głód ból i strach.
Głaszcze po głowie i całuje w czoło.
Straciła nadzieję i wiarę w człowieka.
Znalazła się w najgorszym koszmarze rodzica.
W głowie nieustannie kłębią się myśli.
Co poszło nie tak.? Dlaczego? To się nie dzieje.
Poczucie winy, przerażenie, bezsilność.
Obok niej ludzie trzęsą się zimna. Głodni. Zrezygnowani.
Stara się swoim przemarzniętym ciałem ogrzać dziecko.
Zamyka oczy wierzy, że gdy je otworzy koszmar zniknie.
Liczy do dziesięciu, dwudziestu, trzydziestu pięciu.
Zaklina rzeczywistość.
Otwiera.
Oddech dziecka jest bardzo szybki. Ciało rozpalone.
Słońce powoli zachodzi.
W oddali słychać ryczące jelenie.

Odwracamy wzrok, bo tak jest łatwiej.
Zrzucamy odpowiedzialność na innych.
Szukamy winnych i z łatwością ich znajdujemy.
Przestajemy widzieć człowieka w człowieku.
Dziecko w dziecku.
Znajdujemy tematy zastępcze.
Liczymy na to, że problem rozwiąże się sam.
Zniknie. Ucichnie. Odejdzie.
Tam, w lesie trwa koszmar, z którego ludzie nie potrafią się obudzić.
A my… my nie będziemy mogli powiedziedzieć, że nie wiedzieliśmy. Już jesteśmy współwinni.


Jeżeli chcesz pomóc, skontaktuj się z Fundacją Ocalenie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s