Granica


Kilka dni temu byłam trzy godziny w lesie. Tym niedaleko mojego domu. Był przymrozek. Ręce mi trochę zmarzły, nogi też. Wróciłam do domu, który otulił mnie swoim ciepłem. Zjadłam śniadanie z dziećmi i mężem. Ot taki zwyczajny poranek. Niestety od września nie ma już tak naprawdę zwyczajnych poranków.

Nie mogę przestać myśleć o ludziach na granicy, którzy utknęli w najgorszym z możliwych koszmarów. O ich strachu, bezsilności i nadziei, która prysła niczym mydlana bańka. O dziewczynce z misiem, płaczącej matce, o chłopaku, który woła po angielsku: my tu umieramy, pomóżcie nam, my tu umieramy. O dzieciach patrzących jak służby graniczne biją ich rodziców, o tych, którzy w tej chwili umierają z zimna, w obcym lesie, w miejscu, które miało ich uwolnić od zła, które przeżyli w swojej ojczyźnie.

Nie umiem o nich nie myśleć. Nie mogę.

Staramy się żyć normalnie. Dzieci chodzą do szkoły, my do pracy. Spotykamy się ze znajomymi, odwiedzamy rodziców. Chodzimy na spacery, oglądamy Netflixa. Tylko jak żyć normalnie, gdy 300 km od nas ludzie umierają z zimna i głodu, gdy ludzie są bici, poniżani, traktowani jak nieludzie.

Historia zna doskonale mechanizm odczłowieczania. Żyd był tym, który z krwi dziecka robił macę. Rodzice straszyli swoje pociechy, że jak będą niegrzeczne, zostaną oddane do Żyda na ową macę. Jeżeli taki obraz buduje się wystarczająco konsekwentnie, łatwo przestać widzieć człowieka w człowieku. Nasi rządzący, już rozpoczęli odczłowieczanie i o zgrozo mają ogromne poparcie i poklask społeczeństwa.

Przecież to nie są ludzie uciekający przed wojną, prześladowaniami, brakiem przyszłości, to młodzi mężczyźni obcy kulturowo, którzy ubierając się w drogie kurtki spółkują ze zwierzętami. To nie ludzie, to zagrożenie naszej wolności, naszej kultury, wiary. To nie ludzie. To nie ludzie. A dzieci… to nie takie jak te nasze polskie, jakieś inne, obce kulturowo, wypożyczone, porwane, kupione może. To manipulacja. To wina Łukaszenki. To żywe tarcze. To nie nasz problem. To nie ludzie. To nie ludzie.

„Rok 1945: Stos wychudzonych ciał. Śnieg już ich przysypał.
Rok 2021: Policjant na checkpoincie z uśmiechem do mnie: „Proszę się nie martwić, to już końcówka, zaraz przyjdą mrozy i wszystko ucichnie…”

Rok 1945: W marszu zdołała dojść do wsi Poręba, nocą podczas postoju uciekła z dwiema Żydówkami. Jakaś kobieta dała im schronienie. A gdy w niedzielę 21 stycznia urodził się Irek, sama go ochrzciła, ksiądz ze strachu nie chciał. Chłopczyk żył dziewięć dni. Zakopano go we wsi przy kapliczce w pudełku po makaronie.
Rok 2021: Poród odebrała dwójka lokalsów, która miała prawo wejść do tego lasu. Kobieta pępowinę odgryzła zębami. Jej mąż świecił telefonem i filmował. Mówią, że wyły wilki. Aram, mąż Layli uspokajał pozostałą trójkę dzieci.” źródło: https://missferreira.pl/mowia-ze-wyly-wilki/

Moja córka jest w trakcie czytania szkolnej lektury: „Moje cudowne dzieciństwo w Aleppo”, wydaną w 2017 roku. Zawołała mnie i przeczytała zdanie: „Jedź do Europy. Tyle ludzi tak teraz robi. W Europie przyjmują nas z otwartymi ramionami. Ja wszystko urządzę. Załatwię przemytników, którzy przetransportują Cię bezpiecznie przez morze”.
– Mamo, oni od zawsze kłamali… teraz dzieje się dokładnie to samo.

Tłumaczenie 10 i 12 latce, co dzieje się aktualnie na Polskiej granicy jest trudne. Gdy opowiadasz, że jest strefa zamknięta, gdzie nawet lekarze nie mogą wjechać, że ludzie zostali oszukani i są przerzucani z jednej strony na drugą, że nie mają co jeść, nie mają ubrań, że śpią w lesie, na gołej ziemi, że umierają z zimna, że za pomoc im może spotkać cię kara. Najtrudniejsze jednak jest powiedzenie dzieciom, że ponad 40% Polaków sprzeciwia się przyjęciu i pomocy ludziom, którzy stali się pionkami w nie swojej grze. Ludziom, którzy bardzo nas teraz potrzebują. Bardziej niż kiedykolwiek. Mówimy jak jest. Bez koloryzowania. Ale opowiadamy też o Medykach na Granicy, o wspaniałych mieszkańcach Podlasia, o wolontariuszach, o ludziach którzy codziennie przemierzają gęsty las, aby pomóc, dać nadzieję, przytulić, dodać otuchy. O ludziach, którzy przywracają wiarę w człowieka. Bo najważniejsze jest, jak zachowujemy się w obliczu zła i niesprawiedliwości. Ważne jest jakie wybory podejmiemy w kryzysowej sytuacji.
Zanim w lesie zapadnie cisza.



Film Granica Obojętności, o tym co dzieje się na granicy.

Film z akcji wparcia dla ludzi koczujących w lesie

Petycja Amnesty International

Apel Grupy Granica, o utworzenie korytarza życia

Rozmowa Martyny Wojciechowskiej z Anią Alboh, aktywistką, która od wielu lat zajmuje się prawami człowieka, Jej inicjatywa Civil March For Aleppo została nominowana do Pokojowej Nagrody Nobla. Obecnie wraz z Grupą Granica działa na terenie objętym stanem wyjątkowym i jest naocznym świadkiem toczących się tam wydarzeń.




Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s